Akitka – blog i informacje o rasie akita inu

Blog o życiu z kochaną akitą

Recenzja karmy Naturo Grainfree

Saki naprawdę kocha mokrą karmę – każdą. Jednak nie każda mokra karma jest dobra dla niej, po większości ma niestety biegunkę, raz nawet zwymiotowała po Animondzie Carny. Ogólnie mokrą karmę dostaje raz na jakiś czas, żeby miała trochę urozmaicenia. Ostatnio w Amusteli w Leclercu moją uwagę zwróciła karma Naturo Grainfree – nigdy jej wcześniej nie widziałam, zerknęłam na skład i był ok, więc postanowiłam kupić dla Saki na spróbowanie.

Karma naturo grainfree

 

Zacznijmy może od składu. A jest naprawdę dobry: 60% łosoś, 26% ziemniaki, 5% marchew, 5% groszek, minerały, olej słonecznikowy, olej z łososia, suszone pomidory, suszone wodorosty morskie, suszona bazylia. Mniam, brzmi smacznie nawet dla człowieka. Oczywiście pamiętajmy, że jest to mokra karma i wilgotność wynosi aż 75% w tym przypadku, zawartość białka to tylko 10%. Więc de facto tego mięsa jest mniej niż w bardziej skondensowanej suchej karmie.

Za karmę zapłaciłam 9 zł (400 g).

Karma nie śmierdzi jak typowa mokra karma dla psów, czuć łososia, nie jest to jednak bardzo intensywny zapach. Wygląd też jest na plus – rzeczywiście widać małe kawałeczki ryby i warzywka. Jeśli chodzi o smak, to Saki wcinała aż jej się uszy trzęsły, więc chyba dobre było 😉 Na drugi dzień o dziwo nie było też biegunki, co jest mega plusem. Fajne jest też to, że karma ma opakowanie w formie tacki i nie trzeba jej wyjmować do miski.

Na dowód tego, że karma zdała egzamin u Saki, krótki filmik :)

Plusy: 

+ całkiem przyjemny zapach

+ dobry skład

+ jest wersja z łososiem (zawsze coś innego niż kurczak, nadaje się dla psów z alergią na mięso kurczaka)

+ wygląda nieźle

+ smakuje Saki 😉

+ cena adekwatna do jakości

Minusy:

– nie wszędzie jest dostępna (niestety w sklepach online ciężko dostać, a szkoda, bo na pewno byłaby tańsza niż w zoologicznym)

Ogólna ocena: 10/10 

 

1 Discussion on “Recenzja karmy Naturo Grainfree”
  • Zazdroszczę, kopiłam jej kiedyś, ale niestety jeść nie chciała. Sama jej gotuje i dużo wyrzucam niestety. Gdyby nie koty sąsiadki, o które jest zazdrosna, to mogłaby chyba w ogóle nie jeść. Dlatego jest bardzo drobniutka. Ostatnio koleżanka podpowiedziała mi, ze odkąd kopiła na allegro gotowe surowe wolowo-drobiowe mięsu, dodała do tego stare warzywa jej sunia zaczęła jeść. Ja tez spróbuje, a jak nie to chyba będę musiała ja trochę przegłodzić

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie upubliczniony.