Akitka – blog i informacje o rasie akita inu

Blog o życiu z kochaną akitą

Pierwszy dzień Saki u nas

Wszystko zaczęło się 16 stycznia 2016 r. w sobotę. Wtedy Saki zamieszkała u nas. Zacznę od tego jak to się stało, że w ogóle zdecydowaliśmy się na akitę. Już od dłuższego czasu marzył mi się pies, na początku myślałam o małym psie – coś w stylu pinczera lub yorka, bo moi rodzice mają właśnie pinczerka, do którego jestem bardzo przywiązana. Ale mój chłopak Tommy powiedział, że albo akita albo żaden pies 😛 To Tommy po raz pierwszy pokazał mi tę rasę i dowiedziałam się, że akita to narodowy skarb Japonii, że samurajowie mieli akity i są to niezwykle dostojne i niezależne psy. No i muszę przyznać, że byłam pod wrażeniem, jak piękna jest to rasa i jaką ma historię. Później był oczywiście legendarny film „Mój przyjaciel Hachiko” – jedyny film, na którym się tak popłakałam, bo zwykle wcale nie wzruszam się na filmach. Wtedy było już przesądzone, że to musi być akita :)

Pewnie trudno w to uwierzyć, ale decyzja o zakupie psa była tak naprawdę bardzo spontaniczna. Wcześniej rozmawialiśmy o tym nie raz, ale zawsze przeszkodą była praca – idziemy na 8 godzin do pracy i co wtedy będzie z psem? Tommy nie chciał się zgodzić i temat się urywał..

Aż pewnego piątkowego styczniowego wieczora gdy Tommy był w delegacji, zadzwoniłam do niego koło godziny 20 i powiedziałam, że teraz jest najwyższy czas, aby mieć psa – „teraz albo nigdy!”. Przecież zawsze będziemy pracować i tak naprawdę nigdy nie będzie więcej wolnego czasu i idealnego momentu na psa, więc pomyślałam, że trzeba działać. W piątek wieczorem szukałam hodowli akit i znalazłam w Internecie hodowlę „Przyjazny Akita” pod Grodziskiem Mazowieckim. Napisałam do nich na Facebooku bardzo późno, bo ok. 23, ale od razu dostałam odpowiedź, że wciąż są dostępne dwie sunie i że jutro można przyjechać i obejrzeć. Udało mi się namówić Tommy’ego, żebyśmy jechali, bo hodowla była niedaleko. Mieliśmy tylko „obejrzeć szczeniaki na żywo”, bez zobowiązań. Mi zależało, żeby po raz pierwszy zobaczyć akity na żywo, do tej pory widziałam tylko na zdjęciach i w filmach.

Tommy dał się namówić i pojechaliśmy „tylko obejrzeć”, a wróciliśmy z małą akitką :)

akita szczeniak

Saki w samochodzie – podróż z hodowli do nowego domu. Widać biedne, chore oczko. Jak dziś pamiętam jak wracaliśmy z małą Saki samochodem – już wtedy ledwo mogłam ją unieść (przy wadze ok. 11 kg). Jechaliśmy bardzo wolno, bo było mnóstwo śniegu. Moje siostry były bardzo zaskoczone jak wróciliśmy z psem, ale od razu budziła sam zachwyt.

 

Jak to się stało, że kupiliśmy psa? Jak tylko zobaczyłam tatę i mamę Saki na podwórku, byłam pod wrażeniem, jak śliczne to psy (najładniejsze, jakie w życiu widziałam). A gdy zobaczyliśmy następnie małe dwie puchate kulki czyli Saki i jej siostrę, to już wszystko było przesądzone – wracamy z psem albo wcale. Pani hodowczyni długo nam opowiadała wszystko, siedzieliśmy chyba tam ze 3 godziny. Zdecydowaliśmy się na akitkę z chorym oczkiem – hodowczyni zależało bardzo, żeby zabrał ją ktoś z Warszawy, bo jeździła już z nią do Warszawy do okulistki. Saki podwijała się po prostu powieka i przez to oczko łzawiło. Od razu na poniedziałek miała umówioną wizytę u okulistki – pojechaliśmy razem z hodowczynią i powieka została podszyta (pani okulistka założy szwy, odciągając powieki od siebie, żeby się nie zawijały). Pozostawało nam czekać aż się zagoi – hodowczyni i okulistka mówiły, że powinno się zagoić po ok. 2-3 miesiącach w zależności od tempa wzrostu głowy. Na szczęście miały rację: oczko już się zagoiło i teraz wygląda bardzo ładnie :)

Szczęśliwe pierwsze chwile w nowym domu

akita puppy

Już od samego początku Saki wolała spać na podłodze, a nie na posłaniu ani w łóżku. Kupiliśmy jej specjalnie fajne legowisko za ponad 2 stówy, ale używa go tylko, żeby jeść przysmaki i gryźć kości, śpi i tak na podłodze. Jest jej pewnie po prostu za gorąco.

akita śpi

 

 

 

 

7 Discussions on
“Pierwszy dzień Saki u nas”

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie upubliczniony.